niedziela, 23 października 2016

/51/ Całkiem normalne wakacje w klasztorze - "Tajemnica Diabelskiego Kręgu"


Cześć! Dziś mam dla Was moje wrażenia z polecanki, którą bardzo długo przekładałam na lepsze czasy, aż w końcu było mi na tyle wstyd, że postanowiłam zmobilizować siły i ją przeczytać od początku do końca. "Tajemnica Diabelskiego Kręgu" to książka z rodzaju polskiej fantastyki i myślę, że to jest dodatkowy fakt, który niekoniecznie nastroił mnie do lektury.

Jednak mam nadzieję, że Wy czujecie się nastrojeni do lektury mojej recenzji.
Zapraszam do rozwinięcia!


            Tajemnica Diabelskiego Kręgu
            Anna Kańtoch
            Wydawnictwo: Uroboros
            Rok Wydania: 2013
            Stron: 544

Nina miała osiem lat, gdy z nieba zaczęły spadać anioły. Przechowywanie aniołów to był dla rodziny w powojennej Polsce wielki zaszczyt jak i niebezpieczeństwo ze strony komunistów, którzy nie wierzyli w Boga ani w anioły, a więc stworzyli teorię, że stworzenia te są tak naprawdę agentami przysłanymi przez Watykan, których zadaniem było buntować ludzi przeciw jedynemu słusznemu systemowi. Dlatego wszystko co dotyczyło aniołów odbywało się w wielkiej tajemnicy. Również to, że gdy Nina skończyła trzynaście lat, została wybrana przez jednego z nich do spędzenia wakacji w klasztorze w Markotach, gdzie czekać miała na nią i na inne dzieci niespodzianka. Już sama podróż dziewczynki z Wrocławia do położonej niedaleko Gdańska miejscowości była jednym wielkim pasmem nieszczęść i nieprawdopodobnych zdarzeń: ucieczka z pociągu, spanie w sianie, jazda na gapę, przyjaźń z niezwykłym Sławkiem, przejażdżka śmierdzącym wozem, szaleńczy bieg na dworzec w Markotach. Ale to co wydarzyło się już w samym klasztorze przerasta wszelkie wyobrażenie. Trzynaścioro dzieci z całej Polski zostało zebranych w jednym miejscu by wyłonił się jeden Wybraniec, który mógłby pokonać czające się zło, groźną bestię.


Początkowo bieżąca akcja książki przeplata się z retrospekcjami z pierwszych etapów podróży Niny. Sama nie wiem, czy ten zabieg mi się podobał, czy też nie. Z jednej strony działał na korzyść książki, gdyż trzymała ona w napięciu i zmuszała do przeczytania kolejnego fragmentu powieści, po to by się dowiedzieć co nas wcześniej nurtowało. Z drugiej strony mógł wprowadzać czytelnika w błąd i zagubienie. Nie jestem wzrokowcem i nie zawsze zauważam przejście tekstu w kursywę i na odwrót, a to działo się dość często. Właśnie to był główny powód przez który nie udało mi się zakończyć książki za pierwszym czy za drugim podejściem. Dlatego właśnie nie od razu polubiłyśmy się z panią Anną Kańtoch. Mówię "nie od razu", co wskazuje na to, że jednak obdarzyłam autorkę jakąś sympatią. W pewnym momencie przeszłam do takiego etapu, że nie potrafiłam oderwać się od lektury, co było niespodziewane, zaskakujące, na początku lektury nie sądziłam, że coś takiego jest możliwe. Prawdę mówiąc myślałam, że czeka mnie ponad pięćset stron katorgi. A tu nagle po prostu poczułam silną potrzebę poznania tej historii do końca.

Jest to książka o młodzieży dla młodzieży. W związku z tym mimowolnie nasunęło mi się skojarzenie z Harrym Potterem i podświadomie zaczęłam szukać analogii między tymi dwiema historiami. Grupa dzieciaków zamieszkuje stare, tajemnicze miejsce. Na Hogwart rzucono czar, by wyglądał jak niebezpieczne ruiny i nie przyciągał do siebie ciekawskich turystów. A w tej książce klasztor ulatywał z pamięci mieszkańców Markotów za sprawą anielskiej magii. To jedno. Nawiązanie się przyjaźni między trójką bohaterów. To drugie. Jeden z mieszkańców klasztoru, Adam, nie jest ich sprzymierzeńcem, a główna trójka oskarża go o całe zło świata (w domyśle Draco z Harrego Pottera). Co do tego trzeciego to kwestia sporna, ale uwagę na ten temat napisałam sobie podczas lektury (nie po lekturze). Aż wreszcie pojawia się ten Wybraniec, który będzie walczył ze złem (i będzie on miał moc jakiej Czarny Pan nie zna). To czwarte. 

W książce panowała bardzo tajemnicza atmosfera. Niepokojąca. Wręcz groźna. Nie ukrywam, że zdarzyło mi się ze strachem czytać niektóre fragmenty, szczególnie, gdy przypominałam sobie, że głównymi bohaterami są przecież dzieci. Trzynastoletnia Nina jest w wieku mojej bratanicy, więc doskonale mogłam sobie wyobrazić jak młoda była bohaterka. Jestem pewna, że byłaby przerażona i nie podołałaby połowie tych wyzwań, które przed nią stanęły. Chociaż zabrakło mi czegoś w scenie walki ze złem. Była ona za krótka i za mało rozbudowana. Liczyłam na coś naprawdę strasznego. Jednak mimo tego mroku w książce nie otaczała mnie ponura aura, czego się bałam. Jak już wspominałam, czytałam z dużym zainteresowaniem. Wątpię jednak bym sięgnęła po drugą część. Czytałam blurb i sądzę, że podziękuję już tej historii.

13 komentarzy:

  1. Jakoś mnie do niej nie ciągnie, więc raczej spasuję. I tak na półkach czekają stosy zaległości ;)

    Niedawno zmieniłam adres bloga z littledecoy7.blogspot.com na znalezionewsrodwielu.blogspot.com . Jeśli widnieję na twojej liście odwiedzanych blogów, bardzo proszę o zamianę.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za informację.
      Nie dziwię się... Też wolałabym się zająć zaległościami

      Usuń
  2. Skoro dla młodzieży to rozejrze się za nią dla brata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nie dla siebie, to chociaż dla brata :D

      Usuń
  3. Książka już raczej nie dla mnie, ale polecę ją swoim młodszym kuzynką ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam, że nie dla mnie, a jednak trochę chwyciło.
      Ale jeśli kuzynkom się spodoba, to koniecznie poleć

      Usuń
  4. Hmmm pomyślę jeszcze czy chcę ją poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziwna wydaje się ta książka :) Dlatego ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na moim blogu trwa właśnie konkurs, w którym do wygrania jest "Zaginiony"- serdecznie zapraszam do wzięcia udziału :)

    www.word-is-infinite.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Widziałam tą książkę w księgarni zaledwie kilka dni temu i zastanawiałam się, czy kupić, ale teraz już wiem, że chyba jestem na nią trochę „za duża” ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ooo skoro taka atmosfera i napięcie to na pewno przeczytam! Ciekawe czy ja będę się trochę bała :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja póki co jestem zawalona ilościa książek, które mam wrażenie pączkują mi na półce. Jak sie wyrobię do końca roku to to bedzie cud.
    Pozdrawiam,
    Zaczytana Wiedźma
    ZaczytanaWiedźma.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie sięgnę, po tę książkę tylko z jednego powodu-to fantasy :( Chociaż ta mroczna strona książki bardzo mnie intryguje... :)

    OdpowiedzUsuń

Brawo, czytelniku!
Dotarłeś już tak daleko, więc uważam, że powinieneś pozostawić po sobie ślad. Byłoby mi bardzo miło, gdybyś napisał komentarz.